W Indiach energia słoneczna to szybko rozwijająca się branża: w 2022 r. w kraju zainstalowano rekordową ilość energii odnawialnej. Biorąc pod uwagę, że 70% energii w Indiach pochodzi obecnie z węgla, początkowo może to brzmieć jak dobra wiadomość dla osób zaniepokojonych klimatem zmiana.
Jednak proces instalowania wielkoskalowych elektrowni słonecznych był złożony i niepokojący dla wielu społeczności i aktywistów, ponieważ często jest przeprowadzany w sposób niedemokratyczny i destrukcyjny dla środowiska. Na przykład w wiosce Mikir Bamuni Grant w Assam znajdowały się żyzne pola ryżowe siłą odebrane rolnikom przez przedsiębiorstwo zajmujące się odnawialnymi źródłami energii w 2021 r. na budowę elektrowni słonecznej. Zagarnięcie i wysiedlenie ziemi poparła lokalna policja i władze okręgowe; mieszkańcy wsi, którzy stawiali opór, zostali aresztowani i uwięzieni. W inne stany, takie jak Karnatakarolnicy rzekomo tymczasowo wydzierżawili swoje grunty przedsiębiorstwom zajmującym się elektrowniami fotowoltaicznymi, a następnie stwierdzili, że grunty są oczyszczone z różnorodności biologicznej i cech naturalnych, niszcząc w ten sposób ich potencjał do przyszłej produkcji żywności. Społecznościom tym brakuje umiejętności niezbędnych do przejścia na inne źródła utrzymania, a parki fotowoltaiczne zapewniły miejscowym bardzo niewiele miejsc pracy.
„Ma się wrażenie, że wystarczy po prostu wziąć odnawialne źródła energii i umieścić je w miejscu źródeł zanieczyszczających środowisko, emitujących gazy cieplarniane, i będziemy wolni w domu” – powiedziała Sheila Jasanoff, profesor nauk ścisłych i technologii w Pforzheimer na Uniwersytecie Harvarda – oraz główny badacz w niedawno ukończonym trzyletnim projekcie finansowanym przez program Transformacja do zrównoważonego rozwoju (T2S) Forum w Belmont, sieci NORFACE i Międzynarodowej Rady Naukowej o nazwie Governance of Sociotechnical Transformations (GoST), w ramach którego badacze z Niemiec, Indii, Kenii, Wielkiej Brytanii i USA badali politykę transformacji w kierunku zrównoważonego rozwoju w trzech sektorach – energii, żywności i urbanizacji. „Ale tak naprawdę mówisz o technologiach, które same w sobie mają konsekwencje od kołyski po grób: możesz zbudować morze paneli słonecznych, ale jak utrzymasz je w czystości? Jak sobie poradzisz z ich starzeniem się i ostateczną utylizacją? Pytania te – znane ekologom – nie były zadawane systematycznie w kontekście transformacji i transformacji”.
Historia energii słonecznej jest jednym z wątków szerszego wyzwania: tendencji decydentów do postrzegania transformacji w kierunku zrównoważonego rozwoju jako procesów czysto technicznych – kosztem ich wymiaru politycznego, gospodarczego, społecznego i filozoficznego. „Wszyscy wiemy, że wyzwania związane ze zrównoważonym rozwojem, niezależnie od tego, czy dotyczą one strony politycznej, czy środowiskowej, są głęboko złożone i głęboko niepewne” – powiedział Andy Stirling, profesor nauki i technologii na Uniwersytecie Sussex i kolejny główny badacz GoST. „Gdyby tak nie było, już dawno byśmy tam dotarli. A jednak istnieje w jakiś sposób presja, aby udawać, że zrównoważony rozwój to pojedynczy, prosty cel techniczny”.
Jest to zrozumiałe, kuszące założenie. Oparte na technologii przemiany w stronę zrównoważonego rozwoju można łatwo wyobrazić sobie w wielu skalach przy użyciu naukowych technik modelowania i wydaje się, że nie nakładają one na jednostki wysokich wymagań w zakresie zmiany stylu życia (np. mniej latania lub jedzenia mniej mięsa). „Można je sformułować politycznie neutralnym językiem, jako konieczne i nieuniknione, a zatem nie da się z nimi polemizować, i obciążone obietnicami lepszej i dostatniej przyszłości, takimi jak większa moc (energia), mobilność (inteligentne miasta) czy plony (rolnictwo)” – powiedziała Silke Beck, liderka projektu i profesor socjologii nauki i technologii na TU Monachium. Projekt GoST skutecznie jednak pokazał, że takie przejścia tak naprawdę nigdy nie są politycznie neutralne.
Na przykład na podstawie długoterminowych porównań międzynarodowych naukowcy odkryli, że tak zwany „renesans nuklearny”, który został sformułowany jako logiczna strategia w portfolio działań klimatycznych, nie ma praktycznego sensu, biorąc pod uwagę niekorzystne koszty, czas budowy i i inne cechy operacyjne w porównaniu z innymi opcjami energii odnawialnej. Raczej, jak GoST po raz pierwszy podkreślił w recenzowanej literaturze, „prawdziwe siły napędowe są w rzeczywistości o wiele bardziej militarne – w szczególności presja w [niektórych] krajach posiadających broń jądrową, aby utrzymać krajowe zdolności przemysłowe do budowy i eksploatacji elektrowni jądrowych -okręty podwodne z napędem. Bardziej niż względy energetyczne czy klimatyczne najwyraźniej ma tu znaczenie zniewalający kolonialny urok, jaki zapewnia broń nuklearna jako „miejsce przy najwyższym stole międzynarodowym”.
Zdjęcie: o1559kip.
Biorąc pod uwagę ograniczenia dominujących narracji T2S, w projekcie GoST podjęto temat w inny sposób. W projekcie zbadano niektóre sposoby, w jakie społeczeństwa tworzą swoje wizje zrównoważonej przyszłości, i zbadano, czy różne sposoby takiego działania mogą pomóc w transformacji w stronę zrównoważonego rozwoju. Mamy nadzieję, że informacje te mogą teraz pomóc decydentom w opracowaniu skuteczniejszych i sprawiedliwszych sposobów zarządzania transformacjami w kierunku zrównoważonego rozwoju. W projekcie wykorzystano ramy „wyobrażeń społeczno-technicznych” (STI), aby uchwycić wymiar i czasowość transformacji w stronę zrównoważonego rozwoju oraz ukazać istotne kwestie związane z zarządzaniem. Projekt działał z punktu widzenia „koproducenta”, który uwzględnia, w jaki sposób wiedza jest tworzona wspólnie przez naukę, technologię i politykę, a także zastosował podejście porównawcze, aby pomóc badaczom zrozumieć, w jaki sposób i dlaczego kontekst ma znaczenie w transformacji w kierunku zrównoważonego rozwoju.
„Patrzymy na ideę transformacji jako na tak zwaną «wyimaginowaną», czyli wspólną wizję tego, jak może wyglądać przyszłość” – powiedział Jasanoff. „Sposób, w jaki każde społeczeństwo wyobraża sobie swoją przyszłość, w tym przyszłość środowiskową, opiera się na bardzo głębokim zrozumieniu kulturowym: na czym polega zarządzanie; jaki jest stan; co to robi; jak to się ma do społeczeństwa; i jakie są jego obowiązki?” W ramach badań współpracownicy przeprowadzili warsztaty partycypacyjne w pięciu krajach projektu, na które zaproszeni zostali interesariusze – w tym samorządowcy, społeczności zaangażowane w przemiany technokratyczne i na nie dotknięte, organizacje pozarządowe, media, a także naukowcy z różnych dziedzin badawczych. odkrywanie i dzielenie się swoimi wizjami zrównoważonej i sprawiedliwej przyszłości oraz sposobami ich realizacji.
Warsztaty były zorientowane na działanie: „nie chodziło tylko o generowanie informacji, ale o budowanie ruchu w kierunku rzeczywistych zmian w różnych sektorach” – powiedział Joel Onyango, dyrektor generalny Afrykańskiego Konsorcjum Badaczy i partner w badaniu z Kenii . „Możliwość zwoływania sesji… oznacza więc, że stwarzamy również możliwość współpracy różnym zainteresowanym stronom, ale także poznania różnych niuansów wyobrażeń i rozwoju”.
Pandemia COVID-19 stworzyła rodzaj nieoczekiwanego eksperymentu, który pozwolił zespołowi badawczemu GoST obserwować w czasie rzeczywistym wiele kwestii związanych z zarządzaniem, które odgrywają rolę w przemianach zrównoważonego rozwoju. Kiedy wybuchła pandemia, rządy na całym świecie szybko wdrożyły szereg środków, za którymi od dziesięcioleci opowiadają się działacze na rzecz ochrony środowiska, takich jak zakazy podróżowania, ograniczenia w transporcie lotniczym i wymuszone uzależnienie od lokalnej żywności. Względne przestrzeganie tych środków i kontrowersje wokół nich w badanych krajach ilustrują istotne korelacje między poczuciem solidarności obywateli a zdolnością państwa do wprowadzania i egzekwowania środków ograniczających.
Ogólnie rzecz biorąc, ludzie przyjmowali nawet bardzo inwazyjne mandaty z najmniejszym sprzeciwem w tych kontekstach krajowych lub niższych niż krajowy, gdzie powiązania społeczne lub solidarność były już silne – jak w Niemczech, powiedział Beck, który współprowadził niemieckie studia przypadków. Przypadek Stanów Zjednoczonych ilustruje jednak gwałtowny sprzeciw wobec obowiązkowych zmian stylu życia w wielu częściach kraju oraz ciągły opór wobec zapewnianej przez naukowców pilności problemu zdrowotnego, których postrzega się (podobnie jak w przypadku klimatu) jako służących liberalny lub postępowy program polityczny, powiązany z większą interwencją państwa, niż wielu Amerykanów jest skłonnych tolerować.
Badacze doszli do wniosku, że transformacja w stronę zrównoważonego rozwoju będzie wymagała znacznie bardziej demokratycznych, partycypacyjnych i otwartych form rozważań i zbiorowego podejmowania decyzji dotyczących norm, wartości i pożądanej przyszłości, niż ma to obecnie miejsce w badanych lokalizacjach. „Nauka i technologia są absolutnie niezbędne, ale są konieczne i niewystarczające” – stwierdził Stirling. „Jeśli mamy osiągnąć zrównoważone społeczeństwa pod względem sprawiedliwości społecznej i ochrony środowiska, będziemy musieli naprawdę poważnie potraktować wymiar polityczny i podejść do tego demokratycznie”.
Oznacza to, że transformacji w badaniach nad zrównoważonym rozwojem, współprodukcji wiedzy i transformacyjnego uczenia się nie należy postrzegać jako instrumentów zmiany indywidualnych zachowań i wartości społecznych w celu osiągnięcia wcześniej określonych celów, takich jak Porozumienie paryskie czy Cele zrównoważonego rozwoju. Przeciwnie, twierdzi Beck, transformacje w kierunku zrównoważonego rozwoju należy przeformułować jako potencjalnie bardziej kontrowersyjny teren, na którym sprzeczne wizje zrównoważonego rozwoju mogą się ze sobą skonfrontować i nawiązać wzajemne kontakty. Ponowne przemyślenie transformacji w stronę zrównoważonego rozwoju wymaga również zaproszenia szerszego grona aktorów społecznych (poza ekspertami technicznymi), aby wyobrazili sobie pożądaną przyszłość oraz zaprojektowali ścieżki i opcje umożliwiające jej osiągnięcie.
„Częścią tego jest postrzeganie projektów takich jak nasz nie tylko jako studiów akademickich czy nawet „badań transdyscyplinarnych”, ale jako aktywizmu” – stwierdził Stirling. „I nie oznacza to wcale udania się do konkretnego miejsca i opowiadania historii o przemianie, jaka zaszła w tym miejscu. Oznacza to postrzeganie badań jako części ruchu społecznego, a nie tylko naukowców generujących wiedzę”.
„Rola wyobraźni jest najważniejsza w polityce publicznej” – powiedział Jasanoff. „I w każdym z nas tkwi możliwość wyobrażenia sobie, jaka będzie dobra przyszłość”. Tego wyobrażenia nie należy przypinać do paradygmatu wzrostu i postępu liniowego, ale raczej opierać się na pytaniach o to, „jak zapewnić wystarczającą sprawiedliwość w sposobie dystrybucji rzeczy – a nie tylko o całość lub wystarczalność samych dóbr” – powiedziała.